Wcale nie tak dawno temu w krainie NibyMiSięChceAleJednakNie przy ulicy Leniwej mieszkała sobie Królewna Motywacja. Królewna, z zasady, była bardzo zajętą osobą. Wiecie, imię jednak zobowiązuje. No i tytuł królewski. Sprawa wygląda na poważną. Każdy dzień Królewny był po brzegi wypełniony obowiązkami. A sama Królewna wyglądała jakby właśnie zeszła z okładki Vouge’a! Jak na koronowaną głowę przystało, wiodła perfekcyjne życie. Jednak pewnego dnia wszystko się zmieniło. Królewna nie miała ochoty zwlec się z łóżka na trening. ( Tak moje drogie, księżniczki też trenują. Tylko mają pięć razy gorzej. Zresztą spróbujcie kiedyś ćwiczyć w sukni balowej i w jednym pantofelku to się przekonacie!) W dodatku chipsy leżały tak blisko, ciastka były tak słodkie, a nutella… była tak bardzo nutellą.

„Niech żyje cheat meal!”- pomyślała Królewna i tak minęły jej następne trzy miesiące.
W tym wypadku słynna bajkowa kraina płynęła raczej miodem niż mlekiem. Sąsiedzi Królewny, Sens i Logika, poczuli się przytłoczeni sytuacją. Ostatecznie Sens ogłosił kryzys egzystencjonalny a Logika wyjechała na wakacje. Nasza Królewna została pozbawiona wszelkiego wsparcia. Jednak doskonale zdawała sobie sprawę, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Dlatego też zaczęła szukać pomocy u specjalistów.

Doktor Cud
Numer do doktorka  znalazła w gazecie zaraz obok ogłoszenia wróżbity i reklamy kredytu za darmo. Jako że Logika właśnie podrywała Latynosów na plaży, Królewna bez namysłu umówiła się na wizytę. Doktor Cud cierpliwie wysłuchał problemów Królewny i zaproponował dwie drogi terapii:

  1. Dieta Cud. Natychmiastowa poprawa samopoczucia dzięki ograniczeniu właściwie wszystkiego! Ewentualne skutki uboczne to utrata energii, opcjonalnie zdrowia. Gdzie tu cud? Jak nie będzie jo-jo to będzie prawdziwy cud.
  2. Trening cud. Zero zmęczenia, minus dwa wysiłku. Wystarczy bardzo mocno wyobrażać sobie, że ciężko ćwiczysz. Jak podziała będzie cud.

Królewna nie była do końca przekonana propozycjami doktorka. Wyglądał jej na fanatyka i w dodatku zażądał milionów monet. Postanowiła szukać dalej. Prawdziwy cud, że nie skorzystała.

Doktor JuTub

W końcu trafiła na specjalistę z energią! Chociaż trzeba przyznać, że ciężko się z nim rozmawiało, bo preferował raczej historyjki obrazkowe. Na dolegliwości Królewny od razu wyszukał tysiące filmików motywacyjnych, przepisów krok po kroku i jeszcze więcej filmów z poradami. Na ekranie bez przerwy pojawiały się też trenerki z całego świata. We wszystkich możliwych językach przekonywały, że da radę, za chwile koniec a po skończonym treningu przyjdzie prawdziwa radość i zadowolenie. Królewna z uwagą i popcornem w dłoni obejrzała wszystko. Jednak niewiele pomogło. Doktor nie był w stanie zmotywować Królewny. Poczuł się bezradny, więc szybko wypisał jej skierowanie do swojego szefa.

Doktor Internet

Wiadomo, doktor nad doktorami. Ostatnia deska ratunku i niekwestionowany Ordynator Oddziału Inspiracji. Potrafił wyszukać wszystko, dlatego też zaproponował Królewnie kompleksową ścieżkę leczenia. Skoro filmiki od JuTuba nie pomogły, on zaproponował zdjęcia. Pokazał Królewnie wszystkie fit przemiany i zdjęcia zdrowych posiłków. Królewna oczywiście zainteresowała się tematem, ale dalej nie czuła chęci do działania. Jednak doktor się nie poddawał! Pokazał Królewnie bardzo długą listę chorób i objawów do jakich prowadzi niezdrowa dieta i brak ruchu. Nasza bohaterka tak bardzo przejęła się sprawą, że natychmiast musiała pocieszyć się jakimś ciastkiem. Takie okropności pokazywać pacjentom! Bezduszność! W tym momencie doktor zrozumiał, jak ciężki jest przypadek Królewny. Odesłał ją więc na fit blogi i fora internetowe. Królewna skrupulatnie przeczytała wszystko, nawet dodała kilka komentarzy. Jednak okazało się, że samo czytanie to za mało. Doktor Internet był zmuszony postawić diagnozę. Uznał przypadek Królewny za nieuleczalny i odesłał ją do domu. Na pocieszenie dostała naklejki ze śmiesznymi kotami. Zrobił co w jego mocy.

Królewna zdenerwowana nieudanym dniem wróciła do swojej siedziby przy ulicy Leniwej. Okazało się, że cudów nie ma, od oglądania filmików nic się nie dzieje a nawet przeczytanie wielu tekstów niewiele pomoże. Sens i Logika chyba odeszli na dobre. Z braku lepszych opcji Królewna Motywacja ruszyła swój królewski tyłek i wzięła się do roboty. Zastosowała się do kilku przeczytanych porad, odkurzyła swoje buty do biegania a nawet ugotowała coś zdrowego. I właśnie wtedy baśń stała się baśnią z prawdziwego zdarzenia! Nagle pojawiła się dobra wróżka, pochwaliła Królewnę i rzuciła magiczne zaklęcie. Wtedy Królewna Motywacja przemieniła się w Królową Samodyscyplinę.

Jak na baśń przystało, dobro wygrywa nad złem i wszystko kończy się happy endem. Czy widzicie podobieństwo tej historii do Waszego życia? Morał jest banalny – bez działania nigdy nie będzie efektów. Nie ma najmniejszego sensu osiedlać się na ulicy Leniwej! Pamiętajcie, że cudów nie ma i nic samo się nie zrobi. Dlatego moje drogie Królewny, czas ruszyć swoje dostojne tyłki i zacząć działać!

Pozdrawiam,

Martyna