Jakiś czas temu pojawiły się w Biedronce balsamy do ust kształtem przypominające EOS. Nie możemy ich nazwać podróbkami, ponieważ za bardzo się od siebie różnią. Jedno jest pewne, ktoś musiał się wzorować na produktach do ust marki EOS. W dzisiejszym poście chciałam pokazać Wam jak wyglądają oba mazidła do ust. Od razu podkreślam, że EOS jest bezkonkurencyjny. Zobaczcie dlaczego i poznajcie y balsamu no name.

Markę EOS na pewno zna większość z Was. Moim zdaniem ( i myślę, że wielu innych osób również ) nie maja one sobie równych. Każdy detal jest dopracowany w 100 %. Nie ma żadnych niedoróbek. Tak naprawdę można zachwalać ten produkt w nieskończoność. Ale muszę skupić się na szczegółach.

DSC_0161

1) Skład

W mojej torebce znajduje się EOS Summer Fruit. Jego skład jest identyczny jak innych EOS-ów. Różnią go ekstrakty owocowe itp. Z resztą zobaczcie same:

Skład: Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Beeswax (Cire D’abeille)*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Natural Flavor (Aroma), Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Stevia Rebaudiana Leaf/Stem Extract*, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract*, Fragaria Vesca (Strawberry) Fruit Extract*, Prunus Persica (Peach) Fruit Extract*, Linalool**. *Organic. **Component of Natural Flavor. Certified Organic by Oregon Tilth.

Prościej pisząc, balsam EOS jest w 95% organiczny, w 100% naturalny. Jego skład jest bardzo dobry. Nie znajdziemy w nim między innymi parabenów, ftalenów oraz wazeliny. A zamiast tego w składzie znajdziemy masło shea, olejek jojoba oraz witaminę E.

2) Cena i waga

Za 7 gramów produktu musimy zapłacić około 25 zł. Na allegro znajdziemy wiele prawdziwych podróbek, które wyglądają bardzo podobnie, a tak naprawdę wszystko je od siebie rożni. Jeżeli byłybyście zainteresowane, mogę przygotować post w którym porównam oba produkty i pokażę Wam na co zwrócić uwagę podczas kupowania oryginału.

3) Wydajność

Balsamy EOS są bardzo wydajne. Wyglądają niepozornie. A tak naprawdę takie 7 gramowe opakowanie wystarczy Wam na około 2/3 miesiące stosowania.

4) Zapach, smak

Moja wersja Summer Fruit jest niesamowita. Balsam pachnie letnimi owocami. W smaku jest bardzo słodki. Od razu po otworzeniu opakowania widać, że produkt jest wysokiej jakości i składa się z wielu, cudownych składników. Ani w smaku ani w zapachu nie jest wyczuwalna chemiczna nuta, której tak bardzo nienawidzę.

5) Opakowanie

Jest dopracowane w każdym szczególe. Idealnie leży w dłoni. Z łatwością można je otworzyć jedną ręką. Nie ma takiej możliwości, żeby samo otworzyło się w torebce. Tak naprawdę nie znajduję żadnych minusów.

6)Działanie

Najważniejszy punkt tej krótkiej recenzji. Miałam problem z wysuszonymi ustami. Nie wiedziałam już jak sobie z nim poradzić. Wtedy zdecydowałam się na ten produkt i to było bardzo dobrze wydane 25 zł. Usta szybko wróciły do normalności. Pozbyłam się problemu z suchymi skórkami i pieczeniem.

Jak same widzicie EOS moim zdaniem nie ma sobie równych. Jeżeli poszukujecie bardzo dobrego, naturalnego balsamu do ust, nie ma nad czym się zastanawiać. Do wyboru jest mnóstwo wersji zapachowych. Jestem pewna, że każda z Was znajdzie są idealne ” jajko “.

Dlaczego skusiłam się na balsam no name sprzedawany jakiś czas temu w Biedronce? Po prostu byłam bardzo ciekawa jego działania. Zobaczcie jak się u mnie sprawdził.

DSC_0164

1) Skład

Skusiłam się na czekoladową wersję zamkniętą w błękitnej kulce. Niestety zgubiłam opakowanie i nie mogę Wam teraz napisać jak wyglądał skład. Z tego co pamiętam, żadnych cudów w nim nie było.

2) Cena i waga

Za 5 gramów produktu musimy zapłacić tylko 5,99 zł. Cena jest bardzo zachęcająca, prawda? W cenie jednego EOS-a możemy kupić 4 takie balsamy no name. Tylko czy warto tak zrobić? Moim zdaniem nie.

3) Wydajność

Produkt bardzo szybko znika z pojemniczka. Używam go naprawdę sporadycznie. Tylko wtedy, kiedy nie mam pod ręką niczego innego.

4) Zapach i smak

Po rozpakowania opakowania niestety bardzo się rozczarowałam. Liczyłam na to, że przynajmniej w tym wypadku się nie zawiodę. Jednak było inaczej. Strasznie wyczuwalna jest chemiczna nuta. Zapach bardzo mnie odrzuca. Na pewno wiecie jak mało apetycznie pachnie chemiczna czekolada. Jeżeli chodzi o smak, w ogóle go nie czuję.

5) Opakowanie

Zwykły kawałek plastiku, niestarannie wykonany. Otwarcie jest w moim wypadku nierówne. Po zamknięciu zostaje mała szczelina.

6) Działanie

Moim zdaniem ten balsam w ogóle nie działa na usta. Jego efekt jest chwilowy. Kiedy posmarowałam nim suche usta, po dłużej chwili wszystko wróciło do normy. Nie zauważyłam żadnych ów,

Jak same widzicie ten balsam u mnie nie sprawdził. Uważam, że nie jest on wart nawet 6 złotych. Za taką cenę można kupić zdecydowanie lepszą pomadkę ochronną do ust np. Alterra.

DSC_0158

A Wy jesteście fankami mazideł do ust marki EOS? Jaki jest Wasz ulubiony zapach? Może są tutaj panie, które tak jak ja skusiły się na pomadkę no name z Biedronki? Jestem ciekawa czy Wy również jesteście z niej bardzo niezadowolone? Pamiętajcie, że jeżeli decydujecie się na zakup ” jajka ” marki EOS, musicie zwrócić uwagę na to, żeby nie dać się nabrać i nie zakupić podróbki z całkiem innym składem. 

Pozdrawiam,

Juliya