Idea sportu to idea rywalizacji. Szczególnie na płaszczyźnie pokonywania własnych ograniczeń i słabości. To dążenie do osiągnięcia szczytu formy na miarę indywidualnych możliwości a nie fragmentaryczne modelowanie brzucha, ramion czy pośladków. To jest oczywiście dobre i potrzebne ale tu nie ma się jak “ścigać” bo piękno jest rzeczą względną i też poddaje się modzie, wpływom, tendencjom.

Sport to czyste piękno, satysfakcja i przede wszystkim EMOCJE!

Citius-Altius-Fortius (łac. „szybciej, wyżej, mocniej”) to właśnie dewiza igrzysk olimpijskich.

Bieg na 100m
Zawodnik staje na linii startu w bloku startowym i wszystko co jest wokół przestaje na chwilę istnieć; przed nim jest tylko odcinek 100m, strzał startera… 9-10 sekund i po wszystkim; ktoś wygrał, ktoś przegrał, ktoś zajął dobre miejsce.
To wszystko ale emocje pozostają jeszcze na długo w naszej pamięci.
Dobrze, odrzućmy na chwilę myśl o wielkim sporcie. Wróćmy pamięcią do sportu w szkole i do gier zespołowych.

Siatkówka
Idziesz na linię zagrywki, podrzucasz piłkę, skaczasz, uderzasz w sam jej środek, wszystko trwa 2-3 sekundy podczas których nie ma nic innego tylko Ty i piłka.
To były Twoje i tylko Twoje 2-3 sekundy. Uwaga obu zespołów była skupiona na tym, co Ty zrobisz z piłką. I nie znam takiej Osoby, która po udanym serwisie nie odczuwałaby satysfakcji.

Pamiętam mój ostatni trening siatkówki w szkole. Byłam bardzo smutna, że już nie potrenujemy w tym samym miejscu, w tym samym składzie z tym samym trenerem. Zagrałam tak jakby to miał być ostatni raz. Dałam z siebie wszystko, byłam skupiona wyłącznie na grze. Po treningu podszedł do mnie Trener i powiedział: “ale ty dziś grałaś! Nigdy cię takiej wcześniej nie widziałem, to było świetne. Dlaczego nie pokazałaś wcześniej że tak potrafisz?” -“trenerze, uświadomiłam sobie że to nasz ostatni trening. Nie oszczędzałam się na kolejne treningi” -Trener zaczął się śmiać i powiedział: -“to już teraz wiesz, jak wygląda dobry trening. Zawsze od teraz TAK powinnaś trenować jakby to miał być ostatni raz. Wtedy osiągniesz sukces”.

Zrozumiałam i zapamiętałam jego słowa. Ale to że zapamiętałam i zrozumiałam nie oznaczało, że już zawsze potem tak trenowałam; zdarzało mi się “oszczędzać” były ćwiczenia których nie lubiłam i się do nich nie przykładałam. To normalne, to nie problem.

Czemu Wam o tym piszę? Bo obserwując modę na fitness, która mi się bardzo podoba, przestałam dostrzegać to co w sporcie najpiękniejsze: emocje, rywalizację, adrenalinę, przeszkody do pokonania. To się robi frustrujące dla mnie jak widzę coraz to nowe aplikacje na smartphony do poprawy sylwetki, powiększenia tyłka, narysowania sobie sześciopaku na brzuchu itp. Dziewczyny nie o to chodzi! Wspaniała sylwetka to jest duży sukces, szczególnie wtedy kiedy jej osiągnięciu towarzyszą litry potu na treningach.

Sprawność ruchowa, dobre samopoczucie i zdrowie, które w ten sposób zdobywamy są bezcenne a czy tyłek jest o kilka cm bardziej “napompowany” czy nie to kwestia indywidualnych predyspozycji, intensywności i rodzaju treningu. Tak na prawdę możemy wypracować jaki tylko chcemy i jaki nam się podoba. Ważne jest żebyśmy w samym dążeniu do celu czyli w tym przypadkach w treningach znalazły czystą satysfakcję i radość.

To tak jak w przypadku zawodnika, który na Olimpiadzie pokonuje w mniej niż 10 sekund dystans 100 m; sam bieg trwa krótko ale droga którą przebył by wystąpić na Olimpiadzie trwała wiele lat, i to dla tej właśnie drogi warto, bo złoty medal jest jeden i tylko jeden zawodnik z danej dyscypliny może go zdobyć raz na cztery lata.

Zrobiłam sobie w zeszłym roku takie “wyzwanie”, że do moich urodzin podciągnę się na drążku w nachwycie. (Do tamtej pory byłam w stanie podciągnąć się jedynie raz w podchwycie). Wykonywałam ćwiczenia wprowadzające wzmacniające ramiona, plecy, ręce podciągałam się w wodzie i… pewnego dnia przytrafiła mi się kontuzja, nici z wyzwania- nie wyrobiłam się do wyznaczonego terminu. Ale… zdarzyło się w tym czasie że byłam w parku, przeleciała nam piłka na drugą stronę muru i nie chciało mi się iść dookoła, przeszłam przez mur wysoki na ok 2,3 m. Zauważyłam wtedy ile dały mi te wszystkie ćwiczenia, które wykonywałam wcześniej po to żeby podciągnąć się na drążku. Na mur wspięłam się wyłącznie używając siły ramion i rąk. Co chcę powiedzieć? Wszystkie dobre treningi i dobre ćwiczenia wykonywane regularnie nam zaprocentują. Wykorzystujmy to przy każdej okazji; jadąc rowerem, pływając, biegając, grając w piłkę itp. Wtedy to dostrzeżemy wyraźnie i inni też to dostrzegą.

Nie ćwiczmy tylko po to żeby uzyskać lepsze obwody w talii i biodrach zwłaszcza jeśli jesteśmy w takim punkcie, że osiągnęłyśmy już wiele. Niech nas nie frustrują 2 cm w biodrach, które jeszcze chcemy stracić i niewielka fałdka tłuszczu na brzuchu- to też przyjdzie z czasem, to też się uda osiągnąć. Na tym blogu znajdziecie wiele wartościowych artykułów jak sobie z tym poradzić i przykładowych programów treningowych. Wierzcie mi, tych dwóch cm poza Wami nikt nie zauważy, za to wszyscy zauważą błysk w Waszych oczach i radość na twarzy z dobrze wykonanego treningu. Trenujcie i z czerpcie z tego radość bo to ma wielką wartość dla Waszego zdrowia i dobrego samopoczucia a to razem bardzo pozytywnie rzutuje na wygląd.

Wracając do naszego dzisiejszego tytułu – rodzaj sportu, który już po kilku sesja daje pierwsze rezultaty. to taki, który sprawia  Wam na maksa przyjemność i pozwala na to, że zapominacie o jak najszybszym wypracowaniu efektów, zgubieniu czegoś, czego nikt oprócz Was nie widzi. Pamiętajcie o tym! 🙂

Zapraszam Was serdecznie na moje konto na Instagramie:  

Znajdziecie tam wiele zdjęć z ćwiczeń nie tylko pilatesu, lub/i na mojego początkującego fanpage na Facebook:  

Jeżeli macie jakieś pytania, piszcie! Jestem ciekawa czy są tutaj jakieś fanki takiej aktywności fizycznej?

Pozdrawiam serdecznie,

Martha Pilates Trainer